Aktualności

Super User
Odsłony: 6408

Za nami XVIII edycja wielkiej charytatywnej imprezy organizowanej przez Szkołę Podstawową nr 1 (obecnie Zespół Szkół nr 1) pod wdzięczną, zimową nazwą „Ulica Śnieżynkowa”.

Wszystko zaczęło się od przedświątecznego programu artystycznego przygotowanego przez Agnieszkę Poros (1999). Była to kameralna impreza w świetlicy szkolnej przy świecach pt. „Tajemnica Bożego Narodzenia”. To rodzinne spotkanie (z gośćmi występujących) miało na celu refleksje nad życiem, wyciszenie się przed typową gonitwą przed świętami. Jak się okazało, to był świetny pomysł! W następnym roku zatem, w sali gimnastycznej (wtedy jedynej), ustawiono stoliki dla gości, a na nich drobne przekąski, herbatę. Edyta Orzeł i Agnieszka Poros sprzedawały wykonane przez siebie świąteczne gadżety – bombki, choinki, kartki itp. I ów rok 2000 można śmiało uznać za pierwszą edycję „Ulicy Śnieżynkowej”, która z małej, zadumanej i nastrojowej imprezy ewoluowała na potężną , rozbuchaną akcję charytatywną. Na pewno ówczesnym dyrektorem szkoły był Jan Bębenek. On też, jak wspominają nauczyciele, prowadził pierwszą licytację.

Polacy słyną z miękkich serc, chęci pomocy innym, nieobca im jest empatia i lubią „sypnąć” groszem. Stąd zapewne wziął się pomysł pomagania dzieciom, które mają mniejszą możliwość realizacji swoich potrzeb. W najstarszej szkole w Pińczowie, słynącej z tradycji – nie mogło zabraknąć akcji o charakterze charytatywnym.

W tę gigantyczną „maszynę pomocową” zaangażowanych jest wiele osób. Rodzice, dziadkowie babcie, uczniowie (zachęcani przez nauczycieli) przygotowują ciasta, ozdoby świąteczne, napoje, i oferują je kupującym, uzyskując w ten sposób pieniądze. Przy kiermaszach ( każda klasa ma swoje stoisko) kręci się mnóstwo zwolenników akcji, uczniów, rodziców i tych, którzy przychodzą do „jedynki” z całego miasta. Szczególnie wzruszają rodzice danej klasy, którzy dopingują do kupowania, niejednokrotnie wrzucają do kasy pieniążki ale niczego nie kupują, a tylko wspomagają finansowo „swoje” klasy.

Kolejnym sposobem na pozyskiwanie funduszy jest licytacja. Podczas tych 15 lat licytowano bardzo wiele rzeczy – nie sposób ich wymienić! Zawsze szczerze podziwiam osoby prowadzące licytację. Od kilkunastu lat w tej roli świetnie się sprawdza Bernadeta Zientara (zaprosiła do współpracy przewodniczącą Rady Rodziców Krystynę Goły). Ileż trzeba inteligencji, refleksu, elokwencji, aby uzyskać za dany przedmiot jak najwyższą kwotę. Trzeba tez umiejętnie zakończyć licytację. Dlatego wyrazy uznania dla tych, którzy podejmują się rokrocznie tego karkołomnego zadania! W tym roku choinkę z lnu wylicytowano za 500 złotych !!!

Pomysłodawczynią części artystycznej, która trwa przez cały czas imprezy, jest od początku jej istnienia Anna Skuza. To ona zaproponowała miejsce na scenie nie tylko uczniom Zespołu Szkół nr 1, ale i dzieciom z pińczowskich przedszkoli, podopiecznym Fundacji „Złote Serce” i Domu Samopomocy, uczniom z Ośrodka Szkolno-Wychowawczego. Zapraszani są soliści i zespoły taneczne z PSCK, Szkoła Muzyczna I stopnia i okazjonalni goście m.innymi zespół „Stare Kulfony”.
I tak w tegorocznej edycji wystąpili: chórek „Karmelek” (E.Włodno-Furman), orkiestra dęta Szkoły Muzycznej I stopnia pod dyrekcją T. Bartosa, zespoły taneczne „Atut”, „Smerfne Piratki” (PSCK), solistki ze Studia Piosenki (A.Skuza), podopieczni Fundacji „Złote Serce”, dzieci z Koła recytatorskiego (Zespół Szkół nr 1 - B.Zientara), uczniowie klas; O a, b,, IIIc, IVa,b,c,d,e. Va,b,c, VI a,b oraz zespół „Stare Kulfony”.

Co roku dekorowaniem sali zajmują się E.Orzeł i A.Poros, A.Skuza (przez kilka lat), które czynią to pomysłowo, fantazyjnie, finezyjnie i niezmiernie pracowicie.
Na imprezę zapraszani są goście, na czele z władzami miasta, akcję wspierają sponsorzy (dziękowała im dyrektor Zespołu Szkół A. Guzikowska). Dochód z „Ulicy Śnieżynkowej” (ponad 12 tysięcy!) przeznaczony będzie w większości dla uczniów pińczowskiej „Jedynki”, mniej zamożnych finansowo, część kwoty zaś dla dzieci z Domu Dziecka w Pacanowie.

Co jest niezwykłego w tej przedświątecznej imprezie charytatywnej, która jak magnes przyciąga coraz więcej ludzi? Serca poruszają bożonarodzeniowe piosenki, klimat przyćmionych świateł, zapach ciasta – po prostu atmosfera świąt – to wszystko sprawia, że czujemy się jak w jednej, pińczowskiej rodzinie. Takie akcje uwrażliwiają nas na drugiego człowieka, uczą empatii, integrują środowisko, pokazują, że razem można więcej zdziałać. I jakże trafne wydają się słowa Jana Pawła II:

„Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada,
lecz przez to kim jest
nie przez to, co ma
lecz przez to, czym dzieli się z innymi”

Elżbieta Włodno-Furman